Dziś wybił mi zegar z liczbą 33.
Czy to wyjątkowa liczba?
Nie wiem.

Wiem, że dokładnie rok temu miałam być we Włoszech na wyjeździe urodzinowym, ale odwołali mi lot z powodu covid’u… i dalej z powodu covid’u namieszał mi się cały rok planów, postanowień i celów.

Nie będę ukrywać, że ostatni rok był kalejdoskopem uczuć. Nie będę ukrywać, że mamy (“my” w domyślę ja z mężem) za sobą kryzys ekonomiczny i egzystencjalny. Nie będę ukrywać, że łyknięcie tych wszystkich “trudnych” emocji było wyzwaniem.

Ale mam poczucie, że na szczęście to już za nami.

Ten ostatni rok pokazał mi na kogo realnie mogę liczyć, kto życzy mi dobrze, a kto myśli tylko o pieniądzach lub czekał kiedy podwinie mi się noga.

Przez ostatni rok spotkałam najwięcej w swoim życiu życzliwych, ale też nieżyczliwych ludzi. W ostatnim roku zobaczyłam jak ogromne są podziały wśród społeczeństwa, nawet mi najbliższego.

Był to rok przemyśleń. Mogłabym nazwać go nawet najbardziej filozoficznym rokiem, podczas którego przeczytałam najwięcej książek z tej tematyki. Ale lepiej jak nie wejdę w tą tematykę za głęboko bo ten post byłby tak długi, że nie skończylibyście skrolować tablicy.

Piszę (bo bardzo lubię pisać) z ciepłego łóżeczka w jednej z Wrocławskich kamienic tuż przy rynku, gdzie Kochany Mąż zabrał mnie na urodzinowy wypad. W chwili obecnej usypia naszą trójce. A ja mam chwilę, aby ułożyć w słowa swoje odczucia i myśli. I chcę się z Wami czymś podzielić co dla mnie jest ważne.

Prawie rok temu założyłam bloga Matka Polka Bizneswoman i grupę Matki Polki BiznesWoman. Miała to być moja przestrzeń, gdzie wreszcie będę mogła dawać upust swojej ogromnej potrzebie pisania i dzielenia się z innymi swoją energią. Ale miało to być tak “przy okazji”, “tak z doskoku”. Bo przecież moja bajka w pełni to był Cyrk Mimello Artyści do Usług! i moja 3 dzieci.

Ostatni rok zweryfikował, że Cyrk w chwili obecnej musi iść w odstawkę (nad czym bardzo ubolewam), a trzeba przecież działać dalej. Wiem, że przyjdzie czas na cyrk, przyjdzie czas na eventy – pandemia nie będzie trwać wieczność. Ale aby wrócić do tego stanu rzeczy, który był np. 2 lata temu – to potrzeba wiele miesięcy, albo nawet lat…
Branża rozrywkowa bardzo wykorzystuje to, że artyści nie mają pracy, więc stawki jakie proponują artystom (którzy podejmują się każdej pracy, bo przecież też muszą zarobić na przysłowiowy “chleb” i imają się wszystkiego, więc teraz wielu artystów nagle staje się artystą każdej profesji) są naprawdę śmieszne, a co więcej “walka” wśród artystów, o każde zlecenie jest jak mięso rzucone lwom.

Jakoś mnie to nie pociąga.

Wolę naprawdę nie uczestniczyć w tym.

Nie odsuwam się całkiem – bo na szczęście jest jeszcze wielu klientów, którzy cenią nasze podejście do pracy w Mimello i nawiązują z nami kontakt i wspólnie działamy – ale ja naprawdę wolę poczekać dłużej do powiedzmy “większej normalności”, niż być częścią tego dramatycznego przedstawienia pt. “Nieśmieszny i upadły cyrk podczas zarazy”, gdzie ludzie panicznie boją się, gdy widzą mima bez maseczki…

Nam w Mimello zawsze zależało na dawaniu uśmiechu, zarażaniu nim (nie covid’em 😅 ), z życzliwością, miłością i pasją cyrkową. Nic nigdy nie robiliśmy na siłę. Nic nigdy nie robiliśmy za wszelka cenę. Więc działamy tyle ile możemy, tyle ile czujemy, tyle na ile ludzie potrzebują jeszcze uśmiechu w tym smutnym i szarym świecie.
Ale też wiemy, że nie damy się wykorzystywać innym, którzy żerują na tym, że pracy dla artystów nie ma. Znamy swoją cenę. Zapracowaliśmy lata na to, aby zdobyć swoje doświadczenie i kunszt. Diament to jedno, ale oszlifowany diament to już całkiem coś innego – i tego będziemy się trzymać 🙂

Uffff, to w woli wyjaśnienia, kiedy pytacie mnie co dalej z Mimello.

Teraz kilka słów: co dalej u mnie?

Ja przez ten rok postawiałam na pisanie. Okazało się , że mam dar do pisania (choć ponoć robię dużo błędów), ale mam lekkie pióro, ale raczej klawiaturę. 🙂

I co więcej sprawia mi to przyjemność. Czuje, że daję wartość. To miłe. Co więcej, nawet zaczęłam zarabiać na pisaniu dla innych. Okazało się, że na byciu copywriter może nawet sporo zarobić, a tym bardziej taka szalona copywriterka jak ja 🙂.

Ale okazało się też, że piszę to “tu to tam”, a nie piszę prawie wcale do siebie na bloga… Tego, który miał być mój i tylko mój. Tego, w którym chciałam dzielić się z innym swoją energią, wiedzą i spostrzeżeniami.

I co postanowiłam ostatnio?

Postanowiłam, że rezygnuje z części swoich płatnych zleceń na rzecz tego, aby spełniać się w tym co kocham również czyli w: pisaniu i dzieleniu się sobą…

Sobą jako Mama 3 dzieci, jako psycholog, jako pedagog, jak kobieta przedsiębiorca z ponad 13 letnim doświadczeniem w biznesie, jako kolorowa wariatka, która motywuje Was do działania.

Oficjalnie i z radością Kochani chcę się z Wami podzielić swoją myślą i uczuciem, że będę rozwijać swoją bajkę, jaką będzie #matkapolka i będę tu dawać Wam duży kawałek siebie. Wierzę, że będziecie z niego korzystać (i tak wiem od Was, że korzystacie ❤ ).

Liczę na Wasze wspieracie w moim szalonych pomysłach i czerpcie siłę z mojej niespożytkowanej nigdy do końca energii. 😉

Cieszę się na samą myśl, ale również stresuje. Kalejdoskop myśli w głowie i uczuć. Sama jestem ciekawa co przyniesie kolejny rok i z ekscytacją patrzę w przyszłość. Ale wierzę, że będzie to dobry rok.

Ja matka 33 na karku, ruszam z 3 dzieci i kochanym mężem na nowe wody. Trzymajcie kciuki.
Niech życzenia, które tak licznie mi wysłaliście się spełnią.

❤ Dziękuję Wam bardzo! ❤

Zmykam jeszcze na jakiś dobry wieczorno-urodzinowy film z mężem 😘
Dobrej nocy kochani!

p.s. Wierzę, że w przyszłym tygodniu podzielę się z Wami jednym z moich pierwszy e-booków, które napisałam (a mam już ich kilka).

Będziecie czytać?